26 sierpnia 2010

26 sierpnia 2010 r.

Jeszcze nie jestem kandydatem na prezydenta Częstochowy, jestem tylko jednym z kilku kandydatów, jeszcze Piotr Kurpios nie powiedział, że nie będzie kandydował, tylko, że lubi swój zawód i trudno byłoby mu przestać być lekarzem, jeszcze nie rozpoczęła się kampania samorządowa, a już na Forum GW przeczytałam, że się nie nadaję 🙁
W zasadzie nie nadaje się nikt z kandydatów i trwa poszukiwanie Męża (bo raczej nie Żony 😉 Opatrznościowego. Najlepiej, żeby był Aniołem z dyplomem MBA, wtedy częstochowianie zaufają mu, zagłosują, a w Częstochowie zapanuje powszechna szczęśliwość:

– inwestorzy lokalni i zewnętrzni będą bić się o lokalizacje w naszym mieście (Kamienica Kupiecka wreszcie zasłuży na swoją nazwę, bo na razie powinna nazywać się Urzędnicza)
– drogi staną się gładkie i każda doprowadzi nas do celu
– a szkoły wyremontowane i świetnie wyposażone (przerost w zatrudnieniu nauczycieli zniknie, a AJD zacznie wypuszczać absolwentów rozchwytywanych na rynku pracy)
– nawet Aleje dotknie cudowna metamorfoza: jednocześnie będą salonem i wizytówką Częstochowy, deptakiem dla mieszkańców i ciągiem komunikacyjnym dla zapracowanych lub leniwych, którzy do miejsca zakupów i restauracji muszą dojechać samochodem
– budżet miasta, po stronie dochodów rozrośnie  się jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki i w perspektywie najbliższej kadencji przestanie straszyć zadłużeniem (bo przecież po stronie wydatków wyborcy nie oczekują cięć)

Wyzwania duże, więc poszukiwania trwają….

Jedno jest pewne, żeby kandydat podczas kampanii nie trafił na kozetkę psychoterapeuty, musi mieć grubą skórę, a przed wejściem na Forum GW połknąć tabletki uspokajające. Koniecznym warunkiem (oprócz wymienionych przez  Robina;) jest dystans do siebie i świata, czego wszystkim prawdziwym, potencjalnym i wymarzonym przez naszych mieszkańców kandydatom życzę ;)))

iza leszczyna

Powrót