26 czerwca 2011

26 czerwca 2011 r. – Grunt to nie udawać Greka…

Pomagać Grecji czy nie pomagać? To dylemat prawie Szekspirowski. Każda z decyzji: na tak i na nie kryje w sobie zagrożenia. Nie będę powtarzała argumentów od wielu tygodni przytaczanych przez analityków i finansistów. Racje ekonomiczne są oczywiste: naczynia połączone, efekt domina, stosunek inwestorów do strefy euro, zagrożenia dla banków francuskich i niemieckich,….itd. Dlatego wiadomo było, że szczyt przywódców unijnych będzie chciał grecki problem rozwiązać właśnie tak: kolejna pożyczka dla Grecji zostanie wyasygnowana, bo Grecja musi spłacać zobowiązania, których zrolować się nie da. Gdzie więc tkwi moralny dylemat? Ano gdyby Grecy przyjęli pomoc z jednoczesną deklaracją, że zacisną pasa, zaczną żyć oszczędnie i skromnie, a plany rządu zyskają akceptację społeczną, wszystko byłoby w porządku. Angela Merkel i Nikolas Sarkozy mogliby powiedzieć obywatelom swoich krajów: Grecy będą od dzisiaj pracować tak dużo i tak wydajnie, jak Wy, a pożyczkę oddadzą nam co do jednego euro. Tyle, że nie bardzo mogą tak powiedzieć, bo ateńska ulica mówi co innego i to o wiele sugestywniej.

My, Polacy mamy szczególny powód, żeby wobec Grecji zachować się tak, jak zadeklarował premier Tusk (gotowość naszego kraju do udzielenia gwarancji finansowych Grecji). 22 lata temu sami staliśmy na skraju bankructwa, właściwie byliśmy krajem-bankrutem bez pieniędzy na pensje, emerytury, renty… Zachód nam wtedy pomógł, też nie bezwarunkowo.
Postawa Donalda Tuska była, w mojej ocenie, jedyną możliwą dla premiera kraju, który za kilkanaście dni obejmie przywództwo w UE, jako jedyny uporał się ze światowym kryzysem bez recesji, a kilka miesięcy temu przygotował dla Komisji Europejskiej propozycję wychodzenia z nadmiernego deficytu budżetowego. Czy mogliśmy zachować się jak Brytyjczycy czy Czesi? Wyspiarze zawsze stali trochę z boku, a Czesi kontestowali UE nawet wtedy, gdy jej przewodniczyli. Dzisiaj w Czechach współrządzi eurosceptyczna partia ODS. Czy premier Polski miał zachować się jak David Cameron czy Petr Neczas? Tego chcieliby członkowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy zgodnym chórem, w czambuł potępili deklarację Tuska o polskiej pomocy dla Grecji. Niespecjalnie się dziwię i nie tylko dlatego, że PiS krytykuje z definicji wszystko, co robi i mówi premier Tusk, ale też dlatego, że coraz bardziej Prawo i Sprawiedliwość staje się partią eurosceptyczną i partią ojca Rydzyka.
Nawet jeśli na boku zostawimy solidarność państw UE, która przecież jest istotą Wspólnoty, a dla nas, Polaków,  ma znaczenie fundamentalne, to bardziej “opłaca się” pokazać światu, że nie chowamy głowy w piasek  niż  “udawać Greka”.

 

iza leszczyna

Powrót