23 października 2010

23 października 2011 r.

Przysłowie mówi, że mądry Polak po szkodzie. Czy na pewno?
W kwietniu w katastrofie zginęli, między innymi, politycy. Wszyscy cierpieliśmy, padło wiele słów, pewnie za wiele, obiecywaliśmy sobie dużo, pewnie za dużo. Ci politycy, którzy wobec swoich zmarłych kolegów byli krytyczni, czasem agresywni, czuli się nieswojo, choć (trzeba to powiedzieć) zmarli nie byli przecież aniołami i czasem sami byli autorami bardzo ostrych słów.
Mieliśmy stać się łagodniejsi, lepsi. Nie wyszło. Minął czas żałoby i razem z czarnymi wstążeczkami w klapach odeszło wyciszenie. Szkoda…
Tym bardziej szkoda, że język niektórych polityków stał się jeszcze ostrzejszy, czasem zupełnie nie do przyjęcia. Media, z natury swojej goniące za sensacją i żądne krwi, pogrubioną czcionką przekazywały coraz to nowe oskarżenia i epitety.
W tym tyglu trudno było dociec, czy to politycy są niemerytoryczni, czy media są niemerytoryczne, bo przecież w tym samym dniu, gdy  w przekazach telewizyjnych królowały inwektywy i pomówienia, sejm pracował nad wieloma ustawami, np. zmianą ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, która będzie mieć ogromny wpływ na przyszłość szkolnictwa wyższego w Polsce, a zatem na rozwój całego kraju. Dlaczego nikt nie zaprosił polityków, różnych opcji, opowiadających się za i przeciw tej ustawie do mediów?
No i zdarzyła się Łódź:(((( I znowu my – politycy czujemy się podle, a  niektórzy czują się zagrożeni. I zastanawiamy się, co zrobić, żeby było normalnie? Coś zrobić trzeba, ale kilka dni po tragedii łódzkiej wydaje się, że jedyne skuteczne rozwiązanie jest trudne, pewnie za trudne:((
Szkoda, bo wtedy ?Nową przypowieść Polak (Polityk?) sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi? …

iza leszczyna

Powrót