22 maja 2011

22 maja 2011 r. – Katowice – polskie Davos?

W życiu można albo uczestniczyć, albo je opisywać, bo na te dwie rzeczy naraz nie starcza czasu;)
Nie umiem jednoznacznie powiedzieć, co jest przyjemniejsze, ale pożyteczniej na pewno uczestniczyć. Europejski Kongres Gospodarczy, który odbył się w Katowicach w kończącym się tygodniu to impreza, w której biorę udział od początku, tzn. od trzech lat. W 2009 roku wielu myślało, że to jednorazowy wysiłek biznesu, śląskich samorządów, organizacji pozarządowych, etc., ale okazało się, że nie. Co więcej każdego roku uczestników, tematów do dyskusji i paneli przybywa. A o Katowicach mówi się, że w tych trzech dniach są gospodarczą stolicą Europy, są polskim Davos:))
W tym roku dużo mówiło się o nauce, innowacyjności, konkurencyjnej gospodarce i o tym, co zrobić, żeby styk nauki i biznesu przestał być pobożnym życzeniem polityków, naukowców i…biznesmenów. Tak, bo paradoksalnie, wszyscy chcieliby, wszyscy widzą w tym przyszłość, wszyscy są za, ale…No właśnie, nawet nie bardzo wiadomo na czym to ale polega:(
Może dopiero nowe pokolenie będzie umiało naukę i badania wykorzystać do tego, żeby nasza gospodarka była konkurencyjna? A dzisiaj konkurencyjna znaczy innowacyjna. Przy czym innowacje to nie tylko IT i nowe technologie, to także postawa i sposób myślenia, a to kształtuje się w domu, w przedszkolu i szkole. Więc może dopiero dzieci, które rozpoczęły naukę w zreformowanej szkole, gdzie uczy się aktywności, a nie encyklopedycznej wiedzy, mają szansę przekroczyć jakąś barierę, która jest pewnie w naszych głowach?
A może jest trochę tak, jak z biznesem i polityką? W Polsce wciąż uważa się, że porządny polityk trzyma się z dala od biznesu. Tymczasem dobry polityk powinien być blisko biznesu, bo trzeba mu tworzyć jak najlepsze warunki dla rozwoju (a od tego są właśnie politycy), bo biznes rozdaje ludziom wędki, żeby mogli łowić ryby, a nie czekać na ich cudowne rozmnożenie.

iza leszczyna

Powrót