22 czerwca 2010

22 czerwca 2011 r.

Też wolałabym, żeby mój kandydat, zamiast odwoływać się do księgi III Pana Tadeusza (Umizgi), sięgnął raczej po księgę IV (Dyplomatyka i Łowy). Tak w życiu prywatnym, jak publicznym zdecydowanie wolę elegancję dyplomacji i skuteczność łowów niż fałszywe umizgi. Choć z drugiej strony rozumiem, że obaj prawicowi kandydaci, uśmiechając się do wyborców Napieralskiego, nie bardzo wiedzą, do kogo się uśmiechać?
Czy do przywiązanych do “socjalu” tradycyjnych wyborców lewicy jako siły politycznej upominającej się o podwyższenie pensji minimalnej, wyższe zasiłki dla bezrobotnych, trzynaste, a nawet czternaste pensje, deputaty, dodatki, a więc wszystko dla wszystkich, trochę więcej dla “równiejszych” czyli związkowców, ale raczej o podział “sprawiedliwy” znaczy “po równo”?
Czy do, najczęściej młodych, wyborców, dla których ważne jest respektowanie swobód obywatelskich, przestrzeganie praw człowieka, wyraźne rozdzielenie kościoła od państwa, zgoda na in vitro, parytet dla kobiet na listach wyborczych, itd…
To zupełnie różny elektorat! Trzeba by, jak powiedziała jedna z posłanek, stanąć w rozkroku. Byle nie za dużym, bo może być niebezpieczny. Szczególnie niebezpieczny dla tego kandydata, co nigdy nie był w partii centrowej, która w swoim programie łączy postulaty prawej i lewej strony sceny politycznej.
Tak więc Jarosław Kaczyński swój uśmiech skieruje pewnie do czekających na populistyczne obietnice, a mój kandydat – Bronisław Komorowski zwróci się do tych, którzy od państwa oczekują praworządności i respektowania prawa każdego obywatela do życia w demokratycznym i nowoczesnym państwie, ale jednocześnie uznają, że rozbuchane żądania socjalne różnych grup społecznych są nieodpowiedzialne i nie mają nic wspólnego ze sprawiedliwością społeczną.
Jaka wizja Polski wygra?
Jestem przekonana, że wyborcy kierują się jednak rozumem i wybiorą Komorowskiego, choć pijarowcy przekonują nas, że kampanie rozgrywają się tylko w sferze emocji. Wynik kandydata Lewicy potwierdza niestety tę opinię, bo Napieralski zaczynał z kilkuprocentowym poparciem, a zakończył kampanię z wynikiem ponad 13 %, więc prawie 10% poparcia zdobył dzięki temu, że ściskał dłonie robotników przed szóstą rano, tańczył i udawał Didżeja, bywał na festynach, ma urocze córeczki, z którymi lubi się bawić, a w dodatku ma sympatyczną i ładną żonę. Świetnie, gratuluję rodziny, usposobienia, a nawet trochę anachronicznego zachwytu nad laptopami. To wszystko jest bardzo miłe i pokazuje, że politycy to też ludzie, jak inni. Ale Prezydent mojego kraju, oprócz udanego życia osobistego (bo to naprawdę ważne:) musi mieć także inne atuty! Przede wszystkim łączyć, a nie dzielić, tymczasem Napieralski podzielił nawet swoją partię, walcząc z Olejniczakiem o władzę i nie zmieni tego faktu ładna, lekka i przyjemna kampania, bo polityka to muzyka poważna, a nie rozrywkowa.

iza leszczyna

Powrót