20 sierpnia 2011

20 sierpnia 2011 r. – Larum grają! Czy potrzebnie?

Wczoraj w sejmie debata o sytuacji na światowych rynkach. Niektórzy posłowie doszli do wniosku, że lepiej krzyczeć z sali, zagłuszając tych, co na mównicy, niż zabrać głos w dyskusji. Szkoda, bo kilkunastu krzykaczy wykreowało po raz kolejny wizerunek posłów jako pieniaczy, w dodatku mało inteligentnych, niezbyt dobrze wychowanych, a już na pewno pozbawionych elementarnej wiedzy ekonomicznej. A co, moim zdaniem, warto w kontekście tego tematu powiedzieć?
Sytuacja na światowych rynkach finansowych i w strefie  euro  jest trudna i właściwie nadzwyczajna. Takie sytuacje wymagają trudnych i nadzwyczajnych decyzji. To, co w czasie spokoju i szybkiego wzrostu gospodarczego można by krytykować, dzisiaj jest najlepszym,  a często jedynym racjonalnym zachowaniem rządu, dodajmy rządu odpowiedzialnego.
Jednym z takich działań jest sięganie do własnych rezerw zamiast zwiększania poziomu zadłużenia, bo przecież obecny kryzys jest wynikiem  nadmiernego zadłużenia państw.  Tymczasem, gdy rząd sięga po 4 mld. do Funduszu Rezerwy Demograficznej (inaczej ZUS musiałby pożyczyć w bankach komercyjnych, a więc koszt byłby znacznie wyższy) opozycja podnosi larum. A przecież jest to zachowanie jak najbardziej naturalne w okresie kryzysu, pod warunkiem, co podkreślają ekonomiści, wprowadzania planu oszczędności.
Taki plan konsolidacji finansów publicznych został ogłoszony, obejmuje m.in. budżetową regułę wydatkową (tylko + 1% w kolejnym roku), ograniczenie przywilejów emerytalnych (już wprowadzone ustawą o emeryturach pomostowych + zapowiedziane zmiany w emeryturach mundurowych), ograniczenie składek do OFE (przy obecnych zawirowaniach na giełdzie, nawet krytycy  tego pomysłu często przyznają, że to był dobry ruch), podwyższenie akcyzy na papierosy (4% w każdym roku),  obniżenie wysokości zasiłku pogrzebowego, ograniczenie możliwości odliczania podatku VAT przy zakupie samochodów z kratką, w końcu  reguła ograniczająca deficyt w samorządach (jej kształt właśnie się tworzy w zespole rządowo-samorządowym).
Tak więc ci, którzy pytają o 80 mld., które trzeba zaoszczędzić, żeby nasz deficyt wyniósł ok. 3%  (to zapowiada minister finansów na 2012 r.),  sugerując, że po wyborach rząd ogłosi jakieś drastyczne cięcia nie mają racji!!! Te oszczędności wynikają z powyższych działań, tzn. działań już podjętych.
Wracając do sejmowej debaty, paradoksalnie kryzys  mógłby stać się dla nas czymś w rodzaju katharsis, oczyszczenia polskiej polityki z nadmiaru populizmu i obietnic bez pokrycia.
Tymczasem opozycji, jak graczom na giełdach kompletnie puszczają nerwy.  A polityka jak giełda jest dla ludzi o silnych nerwach. Inni ? wywołują tylko panikę. To bardzo niebezpieczne, bo panikę może wywołać nawet plotka, a tym bardziej polityk opowiadający bzdury z mównicy sejmowej lub na konferencjach prasowych.
Nie wiem tylko, czy to poziom wiedzy ekonomicznej wśród przedstawicieli opozycji jest tak niski, czy poziom odpowiedzialności za państwo. W dodatku nie wiem, co jest gorsze.

Powrót