2 września 2010

2 września 2011 r.

To jest wpis na moje urodziny. Taki prezent. Psycholodzy mówią, że trzeba sobie robić prezenty, więc czuję się rozgrzeszona;)

Lubię 3 września, ale jutro nie mam czasu na świętowanie, więc trochę urodzinowy jest dzisiejszy wieczór. Zaczął się słonecznie i pięknie, widokiem na olsztyński zamek i obrazami pełnymi kobiet lekkich, jak pióro i nalewka Andrzeja Kalinina. Później był autorski egzemlarz książki “Rozmowy w pociągu do Atocha” Władysława Piekarskiego. Kalinin powiedział, że ta  książka zachwyca. Nie wiem, czy zachwyca, czy nie zachwyca, bo jeszcze nie przeczytałam, nie wiem też, czy można cytować Gombrowicza (po tym, jak Janusz Palikot publicznie oświadczył, że jest jego fanem, a Roman Giertych skreślił go z listy lektur szkolnych)

Bez względu na oceny polityków, Gombrowicza lubiłam zawsze. W 1981 roku, tuż przed stanem wojennym, kupowaliśmy w Gołębniku (Instytut Filologii Polskiej UJ) prymitywnie wydane niebieskie zeszyty A4, pamiętam “Szczura” i “Na kuchennych schodach”, później w przaśnej PRL stały kilometrowe kolejki przy ul. 29. Listopada w Krakowie, żeby kupić  “Dzieła” wydane przez Wydawnictwo Literackie. Pamiętam też egzamin z Kanta, na którym robiłam analizę “Dzienników”. A później “Transatlantyk” w teatrze Słowackiego i objawienie – Jan Peszek w roli Gonzaleza.

No i był Teatr Cricot 2 Tadeusza Kantora i niezapomniany spektakl “Dziś są moje urodziny”:)))
Warto czasem zajrzeć do Kalinina, w powietrzu unosi się sztuka i skłania do wspomnień, a na stole pyszności…

iza leszczyna

Powrót