18 września 2010

18 września 2010 r.

Czuję się trochę jak stonoga z jednego z rozdziałów “Świata Zofii”, choć powody mojego “nietańczenia” są zupełnie inne. Tym, którzy nie pamiętają stonogi, przypominam, że wielu podziwiało jej taniec, więc poproszona o wyjaśnienie, jak to robi, ze przy tylu nogach, świetnie sobie radzi, zaczęła analizować swoje ruchy. Tak bardzo skoncentrowała się na tym, żeby ustalić kolejność nóg, że pogubiła się zupełnie i nie umiała już zatańczyć:((

Czuję się podobnie dlatego, że nie potrafię dzisiaj robić rzeczy, które zwykle robiłam. Lubiłam koncerty Maleńczuka i zawsze, gdy śpiewał w Częstochowie, starałam się na nich być. W ten czwartek nie wybrałam się jednak do klubu “Zero”, bo wróble ćwierkały, że jeden z kandydatów na prezydenta Częstochowy się wybiera, wybiera się zresztą wszędzie, gdzie wybrać się można. Pomyślałam, że głupio zrobić z organizowanego przez klub koncertu wiec wyborczy i nie poszłam.
Ostatnio wydaje mi się jednak, że nawet kawa w ogódku w Alejach może mieć charakter polityczny i agitujący:)
Więc chociaż to trudne, trzeba przeżyć dwa miesiące kampanii w miarę normalnie, bez wywracania własnego życia do góry nogami. Mówić prozą jak Pan Jourdain i tańczyć jak stonoga, bez specjalnego spinania się. Moich Sympatyków proszę o trzymanie kciuków, żeby mi się tak udało, a Niesympatyków pozdrawiam;))

Powrót