18 lipca 2011

18 lipca 2011 r. – Panie Redaktorze Tejchman, proszę nie robić ludziom wody z mózgu!

Kolejne rekordy franka! Frank nigdy nie był tak drogi! Co dalej z frankiem? Takie tytuły na żółtym  pasku wielką i pogrubioną czcionką widzieliśmy  dzisiaj od rana w TVN i TVN CNBC.  Wydawać by się mogło, że niektóre stacje telewizyjne są żywo zainteresowane wysoką ceną franka(!) Niemożliwe? Też mi się tak wydaje, ale jak inaczej wytłumaczyć zupełnie nielogiczne zachowania dziennikarzy i komentatorów, nawet ze stacji biznesowych?
Z samego rana redaktor Marek Tejchman powiedział mniej więcej tyle, że cena franka w znacznej mierze zawiera w sobie strachy i lęki dotyczące strefy euro. Takie zdanie musi znaczyć jedno: że w zasadzie jest bardziej pochodną psychologii niż pogłębionej analizy gospodarczej i finansowej. I co zrobił Pan Redaktor później, aby uspokoić słuchaczy, skłonić raczej do pozostania w domu zamiast nerwowego biegu do banku w celu przewalutowania kredytu? Przecież PiS wpadł ustami Poseł Beaty Szydło na “genialny” pomysł możliwości wielokrotnego przewalutowania, więc niejeden Kowalski myśli, że to może jest korzystne. Nic, to znaczy nie powiedział nic uspokajającego, wyjaśniającego, że najlepszym rozwiązaniem jest przeczekać, choćby wyższa rata bolała, zacisnąć zęby i liczyć na to, że schizofrenia rynków ustąpi miejsca racjonalnej analizie sytuacji gospodarczej poszczególnych krajów strefy euro, a ta nie jest zła. Zarówno Włosi, jak Niemcy i Francuzi mają się całkiem dobrze, nawet jeśli agencje ratingowe są mniej optymistyczne, warto pamiętać, że żadna z nich nie przewidziała kryzysu finansowego, więc może nie są tak nieomylne? Taki rzeczowy spokojny przekaz jest tym bardziej potrzebny, że w świecie ekonomii tak wiele zależy od emocji, optymizmu/pesymizmu i…mocnych nerwów. Od stacji tematycznych nie oczekujemy przecież przekazu rodem z tabloidów: im gorzej, tym lepiej! A w straszeniu głodem i innymi plagami tego świata Prezesa Kaczyńskiego i tak nikt nie pokona.
Nawet dobre wiadomości, które Pan Redaktor miał do przekazania: wzrost wynagrodzenia rok do roku o 5,8%, spadek inflacji w czerwcu do 4,2%, zwiększająca się liczba miejsc pracy, a więc spadek bezrobocia, ruch w inwestycjach prywatnych i wreszcie bardzo optymistyczne półroczne dane z wykonania budżetu 2011, nic nie przekonało Pana Redaktora i swoje przedpołudniowe “wejście na antenę” zakończył informacją, że VAT w przyszłym roku i tak zostanie podniesiony, bo przecież jest taki zapis w ustawie o finansach publicznych. Panie Redaktorze, taki zapis jest, ale obwarowany warunkiem, że dług publiczny musiałby przekroczyć 55% PKB! Dlaczego zatem w jednym zdaniu mówi Pan, że z budżetem dobrze, lepiej niż rząd zakładał, a więc bezpiecznie i nie ma zagrożenia przekroczeniem progu ostrożnościowego, po to, by po chwili powiedzieć, że nie ma żadnych przesłanek do tego, aby VATu w 2012 r. nie podnieść? Proszę nie robić ludziom wody z mózgu! Przecież podobno to my-politycy jesteśmy od tego. Czy na pewno?

iza leszczyna

Powrót