14 sierpnia 2011

14 sierpnia 2011 r. – Czy kampania reklamowa zamienia zły proszek w dobry?

Chociaż jeszcze sierpień, już prawie po wakacjach, a na pewno po urlopie. Był krótki, ale taki jak lubię: ciepły piasek, zimny Bałtyk, leżak, książka, dużo spacerów, mało telefonów.
Było, minęło, a tymczasem….znowu kampania. Politycy mówią o sobie dobrze, gorzej o swoich konkurentach, nasi wyborcy zależnie od poziomu zaangażowania, świadomości i politycznych sympatii bywają dla nas łagodni i pobłażliwi albo okrutni i niesprawiedliwi. Media polują na każde potknięcie, przejęzyczenie, a jeśli nie znajdą, są gotowe napisać, że czarne jest białe, a białe czarne. Temperatura postów na forach internetowych coraz wyższa, tak jak poziom adrenaliny anonimowych internautów – bezkompromisowych bohaterów wirtualnego świata! Jak przeżyć ten czas, robiąc swoje? Jak nie zamienić kampanii wyborczej w reklamę proszku do prania, w której uśmiechnięta gospodyni (właściwie dlaczego nie gospodarz?) mówi okrągłe, banalne zdania, w które nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien uwierzyć, a jednak sprzedaż wzrasta…
Czy można “uwieść” albo przynajmniej przekonać do siebie tysiące ludzi bez marketingowych tricków i obiecanek-cacanek? Powiedzcie, że tak…

iza leszczyna

Powrót