14 lipca 2010

14 lipca 2010 r.

Zdanie jednego z bohaterów sztuki Schaeffera “Scenariusz dla trzech aktorów”, które brzmiało “Innym nie wychodzi, a mnie wychodzi” mogłabym dzisiaj zamienić na “Czasem mi wychodzi, czasem nie wychodzi”:). Po trudach kampanii (chociaż nie osobistej, ale w końcu kampanii na rzecz najważniejszej osoby w państwie, w dodatku kampanii udanej (stąd pewność, że czasami wychodzi), pomyślałam sobie: odpocznę. Między dwoma sejmowymi tygodniami, po poniedziałkowym dyżurze poselskim pojadę do lasu, za miasto, gdzie w ciszy i spokoju przemyślę kilka ważnych i ważniejszych spraw nieosobistych przecież:)  Mąż wziął kilka dni urlopu, pomyślałam: wypoczniemy razem, bo jakoś nie było wielu okazji w ostatnich latach. Wybór padł na miejsce, w którym byłam wiele lat temu, moja Kasia wyrobiła sobie tam kartę pływacką, więc wspomnienia mam dobre.
Ośrodek przemiły, las cudowny, nawet basen jest, no może niewielki i dość mocno zagęszczony, ale przecież nie jestem snobem, ani Marudą (jak znany poseł z PSL:).
Można zjeść śniadanie, obiad i kolację czyli jak dla mnie nawet za dużo. Pomyślałam: o to mi chodziło, niedługo, trzy dni na regenerację po trudnym półroczu, przed dłuższym urlopem, jeszcze przecież nie zaplanowanym, więc wcale nie pewnym w drugiej połowie sierpnia wystarczy!
Wczesnym wieczorem usiedliśmy na balkonie i… okazało się, że w ośrodku są kolonie, a koloniści mieli właśnie zieloną noc. Działo się!!! Nie zawsze mi wychodzi:( O tym trzeba pamiętać, szczególnie przed podejmowaniem ważnych nieosobistych decyzji:)

EPILOG:
Koloniści karnie położyli się do łóżek ok. 22.00, noc była cicha i spokojna. Nauczyciele to naprawdę wyjątkowa grupa zawodowa i Tusk ma rację, że nie wolno płacić im tak mało, jak dotychczas! No i może jest jednak tak, że innym nie wychodzi, a mnie wychodzi? Nie, nie, nie, tak mógłby powiedzieć tylko Smerf Ważniak:)

iza leszczyna

Powrót