13 sierpnia 2010

13 sierpnia 2010 r.

Jak oceniam ostatnie posunięcia rządu? Drogi Zbyszku, stosując skalę stopni szkolnych, ale pełną skalę od 1 do 6, na 4.
Dlaczego tak wysoko/tak nisko?
Otóż jedyne co przebiło się przez medialną przestrzeń do opinii publicznej to podniesienie o 1 pkt procentowy podatku VAT, choć już o tym, że niektóre produkty spożywcze, jak mąka, chleb, nabiał, wędliny otrzymają niższy VAT, bo rząd postanowił przerzucić je ze stawki 7% na 5% jakby ciszej, a ten ruch ma być w zamierzeniu osłonowy dla najuboższych. Nie przebiło się też, że podniesienie podatku VAT to tylko jeden element działań rządu zmierzających do stabilizacji finansów państwa. Pozostałe działania to:
– zamrożenie płac i ilości etatów w administracji centralnej, (informacja o tym, że liczba urzędników wzrosła ostatnio o 30 tys. dotyczy samorządów i oczywiście jest niepokojąca, ale nie zależy od rządu)
– reguła wydatkowa, tzn. wzrost wydatków z budżetu państwa w kolejnych latach o stopień inflacji + 1% (mówiąc po ludzku, wydajemy tyle, ile zarabiamy)
– przyspieszenie prywatyzacji spółek skarbu państwa
– wreszcie pakiet reform strukturalnych: nowelizacja ustawy o finansach publicznych, ustawy deregulacyjne, reforma szkolnictwa wyższego, dokończenie reformy emerytalnej.
Podwyżkę VATu oceniam pozytywnie, bo jest dobrym sygnałem dla rynków finansowych, które decydują o tym, jak dużo kosztuje nas obsługa długu publicznego, jaka jest kondycja obligacji emitowanych przez nasze państwo i jak jest jest oceniany klimat dla inwestorów w Polsce. To są wskaźniki we współczesnym świecie i w sytuacji Polski niezwykle istotne. Nie dla rządu, dla nas wszystkich i każdego z osobna!
Podwyżka ta pozwala nam także spać spokojnie, bez obawy, że przekroczymy pierwszy próg ostrożnościowy, a więc relacja długu do PKB będzie wyższa niż 55%. To znaczyłoby znaczne cięcia w budżecie, w zasadzie wszędzie i prawie na oślep, bez sentymentów i działań osłonowych dla najbiedniejszych.
Wyższy VAT pozwala też utrzymać waloryzację rent i emerytur oraz systematyczne, coroczne podnoszenie wynagrodzenia nauczycieli. I tu  warto dodać, że podnoszenie wynagrodzenia dla nauczycieli rząd PO traktuje jak inwestycję w rozwój, bo tylko poprzez atrakcyjność jakiegoś zawodu możemy przyciągnąć do niego naprawdę zdolnych ludzi, a przecież “takie będą Rzeczypospolite, jak ich młodzieży chowanie.”
Mówienie, że reforma KRUS to lek na całe zło, który poprawiłby znacznie finanse państwa jest nieporozumieniem. Tysiące rolników z małymi gospodarstwami, które nie generują żadnego lub minimalny dochód, obciążyłoby pomoc społeczną, tzn. wydawalibyśmy jeszcze więcej pieniędzy, tylko z innej kieszeni, a obszar biedy na polskiej wsi jeszcze by się poszerzył. Przypomnę też, że rząd rozpoczął zmiany w KRUS i najbogatsi już płacą więcej. W zmianach systemowych lepsze są jednak ewolucje od rewolucji.
Podobnie w dochodzeniu do celu, czasem musimy iść drogą dłuższą, ale łagodniejszą, bo ostrego podejścia pod górkę możemy nie wytrzymać, zarówno społeczeństwo, jak gospodarka i państwo, bo to przecież naczynia połączone.
Obecny rząd to gwarancja stabilności Polski, to nie moje słowa, tak postrzega nas świat i dlatego odpowiedzialny premier nie pozwoli na gwałtowne ruchy. Na decyzje odważniejsze przyjdzie czas, gdy cykl koniunkturalny się zmieni. Pod warunkiem oczywiście, że PiS nie wróci do władzy, bo wtedy będzie jak w latach 2005-2007, chociaż wtedy właśnie był najlepszy czas na reformy, bo sytuacja gospodarcza na świecie była bardzo dobra. Przypomnijmy sobie kilka faktów:
– deficyt 30 mld przy wzroście 6% PKB (!)
– bardzo kosztowne dla Polski odłożenie (ze strachu przed oceną wyborców) reformy emerytur pomostowych
– zahamowanie prac nad aktami wykonawczymi umożliwiającymi partnerstwo publiczno-prywatne, które na całym świecie jest bardzo ważnym elementem rozwoju.
Opisowo wygląda to tak, że wpływy do budżetu PiS zmniejszył o 40 mld. zł., a wydatki zwiększył o prawie 50 mld. Chyba ktoś liczył na cud? Cudu niestety nie było, dlatego teraz tę żabę jemy, wszyscy.

Pozdrawiam wreszcie wakacyjnie, chociaż służbowy telefon ciągle dzwoni…

iza leszczyna

Powrót