9 grudnia 2020

PiS kłamie, czyli praworządność nie jest jednoznacznie zdefiniowana (cz.3)

Już jutro decyzja szczytu UE w sprawie wieloletniego budżetu i Programu Odbudowy, więc czas na ostatni odcinek bloga demaskującego pisowskie kłamstwa o procedurze powiązania finansów z praworządnością. Politycy PiS-u z uporem maniaka używają określenia „tzw. praworządność” sugerując, że nie wiadomo, o co chodzi.

A jak jest naprawdę?
Naprawdę wszyscy wiedzą o co chodzi, wszyscy oprócz PiS-u, który też wie, ale udaje, że nie wie.
Zacytuję fragment artykułu Szymona Ananicza i Piotra Burasa z Fundacji Batorego, który dobrze pokazuje, że PiS kłamie:
„(..)zasada praworządności została zapisana w art. 2 TUE jako jedna z podstawowych wartości, na których budowana jest Unia. Praworządność nie jest jedynie niedookreślonym politycznym ideałem, ale konstytucyjną zasadą prawną, mocno ugruntowaną w dorobku prawnym UE i państw członkowskich. Dokładna definicja rządów prawa wykuwała się m.in. w kolejnych wyrokach TSUE oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ponadto Rada Europy opracowała normy i zalecenia z wytycznymi, jak utrzymywać praworządność).”
W samym Rozporządzeniu także znajdziemy definicje, wyjaśnienia i odniesienia do przepisów traktatowych.
Art. 2 Rozporządzenia przypomina, czym jest praworządność:

„Artykuł 2
Definicje
Na potrzeby niniejszego rozporządzenia stosuje się następujące definicje:
a) „praworządność” odnosi się do wartości Unii wpisanych do art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, do których należą: zasada legalizmu, oznaczająca przejrzysty, rozliczalny, demokratyczny i pluralistyczny proces przyjmowania aktów prawnych; pewność prawa; zakaz arbitralności w działaniu władz wykonawczych; skuteczna ochrona sądowa, w tym ochrona praw podstawowych, dokonywana przez niezależne sądy; podział władzy i równość wobec prawa;
b) „uogólniony brak w zakresie praworządności” oznacza szeroko rozpowszechnioną lub powtarzającą się praktykę lub zaniechanie organów publicznych albo stosowany przez nie środek, które naruszają praworządność;(..)”

W kolejnym artykule Rozporządzenia czytamy, że ew. sankcje są przyjmowane tylko wtedy, gdy braki w praworządności zagrażają interesom finansowym Unii (czyli interesom obywateli/podatników UE). W dodatku musi zostać wykazany wystarczająco bezpośredni związek między złamaniem zasad praworządności a uszczerbkiem (bądź groźbą uszczerbku) dla finansowych interesów Unii i poprawnego gospodarowania środkami z unijnego budżetu.

PiS kłamie także (robi to również były kandydat tej partii na Przewodniczącego Rady Europejskiej) mówiąc, że nawet instytucje unijne kwestionują zgodność nowych przepisów z traktatami. Opinia z takimi zastrzeżeniami pojawiła się w odniesieniu do pierwotnej wersji Rozporządzenia (z marca 2018 roku). To znaczy tylko tyle, że prace nad mechanizmem warunkowości trwały w Unii ponad dwa lata, żeby w końcu wypracować wersję zgodną z traktatami, na którą zgodziło się 25 suwerennych państw, bo mechanizm wprowadzany Rozporządzeniem jest wobec każdego państwa taki sam. Rozporządzenie miało już swoje pierwsze czytanie w 2019 r. w Parlamencie Europejskim, który nigdy nie zgodzi się na odstąpienie od mechanizmu warunkowości.
Jęki Premiera Morawieckiego i walecznych, choć mocno niedouczonych, wiceministrów Zjednoczonej Prawicy o „niedookreślonej praworządności” i nierównym traktowaniu państw są więc oderwane od rzeczywistości tak bardzo jak wiadomości TVP INFO.

P.S. Morawiecki przejdzie do historii jako premier, który zniszczył reputację swojego kraju. Reputację państwa uczciwego i solidarnego, którą na nowo Polacy budowali w Europie i świecie przez ostatnie 30 lat, po upadku PRL-u.
I nawet jeśli jakąś kopiejkę zarobi, bo „miękka” Unia jakoś musi uspokoić szantażystów, to cnotę stracił, a i tak nie dostanie tego, na czym naprawdę zależało PiS-owi.
Na szczęście Rozporządzenie o powiązaniu praworządności z finansami wejdzie w życie, bo to rozwiązanie dobre dla Polski, ono jest złe tylko dla PiS-u.

Powrót