7 grudnia 2020

PiS kłamie, czyli powiązanie funduszy UE z praworządnością jest zgodne z traktatami (cz. 1)

Na kilka dni przed szczytem unijnym i zapowiadanym wetem Premier Morawiecki powiela kłamstwa zatruwające umysły Polaków i zniechęcające nas do UE.

Jedno z tych kłamstw brzmi:

1. Powiązanie funduszy z praworządnością, czyli mechanizm warunkowości nie ma uzasadnienia w traktatach (łamane jest prawo UE).

A jak jest naprawdę?

Rozporządzenie wprowadzające mechanizm warunkowości ma swoją podstawę prawną w traktacie. Jest to art. 322 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, dotyczący zasad finansowych UE i ochrony interesów finansowych obywateli UE. Artykuł ten mówi m.in., że:

„Parlament Europejski i Rada, stanowiąc zgodnie ze zwykłą procedurą ustawodawczą i po konsultacji z Trybunałem Obrachunkowym, przyjmują w drodze rozporządzenia:

a) zasady finansowe określające w szczególności warunki uchwalania i wykonywania budżetu oraz przedstawiania i kontrolowania rachunków;”

To jest właśnie osadzenie w traktacie przepisu o tym, że PE i Rada UE mogą przyjąć „zgodnie ze zwykłą procedurą ustawodawczą” rozporządzenie o warunkowości.

Na tej podstawie traktatowej KE i PE pracowały od kilku lat nad rozporządzeniem, żeby w 2019 roku PE przyjął je w pierwszym czytaniu ogromną większością głosów. Na szczycie w lipcu 2020 r. Rada Europejska, w tym Premier Polski M. Morawiecki, zgodziła się na to rozwiązanie. RE nigdy nie przyjmuje aktów prawnych, ale daje polityczną zgodę i tak się stało.

Skorumpowane Węgry i idąca ich śladem Polska pod rządami PiS, nie chciały przyjąć zasady warunkowości, więc prezydencja niemiecka, szukając kompromisu możliwego do zaakceptowania przez Polskę, uzgodniła z całą Radą zmianę jednego przepisu w rozporządzeniu i po tej zmianie wszyscy premierzy podpisali konkluzje szczytu. Jaka to zmiana?

Otóż zgodnie z projektem KE o restrykcjach miała decydować odwrócona większość kwalifikowana (tzn., że 55% państw reprezentujących 65% obywateli UE musiałoby zagłosować przeciw sankcjom finansowym, żeby je zablokować), w wersji ostatecznej w głosowaniu potrzebna będzie większość kwalifikowana nieodwrócona, (tzn., że 55% państw reprezentujących 65% obywateli UE będzie musiało zagłosować za restrykcjami, żeby te weszły w życie). To wersja łagodniejsza dla Polski i Węgier, bo do zablokowania restrykcji potrzebne będzie mniej państw UE.

I na tym skończyły się negocjacje Premiera Morawieckiego o powiązaniu budżetu UE i Funduszu Odbudowy z praworządnością, bo pod konkluzjami widnieje jego podpis.

Moja Babcia mówiła w takich sytuacjach: koniec balu panno Lalu.

Teraz rozporządzenie przegłosuje (jak zawsze i zgodnie z traktatami) Rada UE większością kwalifikowaną, a potem przyjmie je Parlament Europejski zwykłą większością. A co najważniejsze weto tego procesu nie zatrzyma. Dlatego zapowiedź weta przez Morawieckiego jest jak skok na główkę do pustego basenu. Premier ośmiesza siebie i urząd, który piastuje, a pośrednio całą Polskę.

P.S. Dziękuję Janowi Olbrychtowi za systematyczną pomoc w zgłębianiu tajników prawa UE.

Powrót