22 października 2020

Bez zaskoczenia, czyli PiS na froncie walki o zdrowie i życie obywateli

Minister zdrowia jest zaskoczony tak dużą eskalacją epidemii koronawirusa, a ja nie jestem zaskoczona tak dużą eskalacją kłamstw rządu na temat przygotowania do walki z pandemią.

Nie jestem też zaskoczona faktem, że w przyszłorocznym budżecie nie ma nawet jednej złotówki więcej na ochronę zdrowia, niż wynika to z wieloletniego planu finansowania ochrony zdrowia w czasie bez pandemii.

Nie jestem też zaskoczona tym, że Prezydent Duda kłamie, że Fundusz Medyczny dostał jakieś dodatkowe pieniądze, jak TVP Kurskiego. Od początku wiadomo było, że to mistyfikacja.

O nieprzygotowaniu systemu ochrony zdrowia do jesiennej fali epidemii powiedziano już bardzo dużo, więc nie będę tego powtarzać, tym bardziej, że jednoznacznie wypowiedzieli się o tym niemal wszyscy eksperci-epidemiolodzy. Codziennie słyszymy zresztą o karetkach odbijających się od kolejnych szpitali, o chaosie i braku koordynacji, chociaż stworzenie systemu informatycznego, który wspierałby ratownictwo medyczne w czasie pandemii nie było zadaniem szczególnie trudnym.

Zrobiono za to aplikację do śledzenia kontaktów, której prawie nikt nie chce, bo dane z telefonu komórkowego wpadają wprost w ręce Ziobrów, Kamińskich, Wąsików i innych panów, co są z prawem na bakier. O finansowaniu aplikacji powiedzą więcej niebawem moi koledzy wyspecjalizowani w ściganiu przekrętów tego rządu.

Zatem spuszczając zasłonę milczenia na długą listę zaniechań, warto powiedzieć kilka słów o ostatnim pijarowym pomyśle szpitala na Stadionie Narodowym, nazywanego przez PiS dość bezrefleksyjnie szpitalem narodowym.

To prawda, że Amerykanie, Włosi, Niemcy, Brytyjczycy też zbudowali szpitale polowe. Jest jednak zasadnicza różnica. Oni zrobili to latem, w czasie wakacji je wyposażyli, przeszkolili personel, wprowadzili procedury, zgrali załogi. Tak przygotowane szpitale polowe stały się częścią systemów ochrony zdrowia. A rząd PiS-u przespał lato i teraz stosuje taktykę na łapu-capu, ogłaszając pospolite ruszenie medyków różnej maści, bo szpital bez personelu medycznego słabo się broni jako miejsce leczenia chorych.

Dlatego myślę, że cała ta historia ze szpitalem na stadionie to działanie pozorowane, które ma uchronić w przyszłości rząd PiS przed zarzutami prokuratorskimi o narażenie zdrowia i życia tysięcy Polaków na skutek niedopełnienia obowiązków podczas pandemii. Takie alibi dla rządu, że coś próbował robić.

Drugie moje niezaskoczenie dotyczy niskich nakładów na ochronę zdrowia w roku 2021, choć pandemia nie skończy się przecież 31 grudnia bieżącego roku. Co prawda przewodniczący komisji finansów z dumą mówił, że zgodnie z ustawą o wzroście nakładów na zdrowie, w przyszłym roku wydatki wyniosą 5,3% PKB, ale chyba zapomniał o pandemii.

Jeśli PiS uznał, że 5,3% PKB to minimum, które trzeba przeznaczyć na ochronę zdrowia w normalnym czasie, to nie trzeba być geniuszem, żeby rozumieć, że na czas pandemii to za mało! Może myślicie, że są jakieś rezerwy, że jednak będzie więcej? Nic z tych rzeczy. Gdy dodamy wszystkie wydatki, czyli nasze składki na NFZ (prawie 100 mld zł), dotacje budżetowe do NFZ, wydatki Ministerstwa Zdrowia i rezerwę celową na ochronę zdrowia, to okaże się, że to jest dokładnie 5,3% PKB z 2019 r., czyli 126,5 mld zł i ani grosza więcej!

Czy rząd liczy na to, że rzesze dobrych Samarytan będą pracować za darmo jako wolontariusze?

Trzecie niezaskoczenie to  Fundusz Medyczny – wydmuszka. I tu w ramach zdalnego nauczania proste zadanie z matematyki, a właściwie z rachunków: jeśli bez Funduszu Medycznego w budżecie musiało być 126,5 mld zł na ochronę zdrowia, a z Funduszem Medycznym jest 126,5 mld zł na ochronę zdrowia, to ile pieniędzy jest w Funduszu? Zero? Brawo! To dobra odpowiedź.

W tym kontekście dość żenujący był spektakl w Pałacu Prezydenckim z udziałem Prezydenta, Premiera i Ministra Zdrowia. Trzy bardzo ważne osoby w państwie spotkały się w trudnym czasie pandemii, żeby okłamać Polaków i nie powiedzieć im, że bez Funduszu źle, ale z Funduszem nędzna pociecha, bo jest pusty. On jest nawet pusty po dwakroć, bo nie dość, że aby powstała rezerwa celowa, z której niby ma być finansowany Fundusz, trzeba było zabrać 2,8 mld zł szpitalom, a resztę z refundacji leków, psychiatrii i chemioterapii, to jeszcze sama ta rezerwa może być przez Premiera przeznaczona na cokolwiek innego.

I nawet nie musi pytać o opinię komisji finansów, bo taki właśnie przepis wprowadzili sobie w marcu:

1. Prezes RM w celu finansowania i przecidziałamia COVID 19 może wydać Ministrowi Finansów wiążące polecenia zmiany przeznaczenia rezerwy celowej wraz ze wskazaniem jej pozycji i kwoty.

2. Zmiana przez MF przeznaczenia rezerwy nie wymaga uzyskania opinii komisji właściwej do spraw budżetu.

Pozostaje mi tylko życzyć Państwu i sobie dużo zdrowia oraz dystansu do słów rządu, a nawet do siebie nawzajem, bo na leczenie szpitalne w najbliższych miesiącach zbytnio bym nie liczyła.

Powrót