10 marca 2011

10 marca 2011 r. – Odkładać nie znaczy oszczędzać!!!

Klamka zapadła, tzn. przedłożenie rządowe ustawy, o którą od wielu miesięcy toczy się istny bój,  nabrało ostatecznego kształtu. Premier podjął decyzję: składka do OFE zostaje zmniejszona do 2,3%, a w następnych latach będzie podwyższana, aby w 2017 uzyskać poziom 3,5%. Jednocześnie zwiększamy możliwości lokowania kapitału zgromadzonego w OFE w akcje. Docelowo będzie to nawet 90% wszystkich środków, jakimi dysponują i będą dysponować Otwarte Fundusze Emerytalne. Premier zdecydował też, że 4% tzw. ulgi oszczędnościowej (można odpisać taką kwotę od podstawy opodatkowania) będzie obowiązywała już od 2012 roku.
Krzyki zwolenników  przekazywania pieniądze do OFE z długu publicznego nie milkną, przybrały nawet histeryczny charakter, jak w przypadku prof. Rybińskiego (organizuje pospolite ruszenie Polaków jako pozew zbiorowy przeciwko rządowi). To zrozumiałe, bo jest on ekspertem PJN, a więc reprezentuje opozycję, a nie niezależnych ekonomistów. Profesor Balcerowicz wciąż odrzuca propozycję ministra Rostowskiego w sprawie wspólnej rzeczowej debaty w mediach. Dlaczego? Może dlatego, że główny argument oponentów jest fałszywy. Twierdzą, że niemożliwe jest, aby przyszłe emerytury nie zmalały, jeśli będziemy oszczędzać mniej i inwestować mniej. Otóż zdanie to byłoby prawdziwe, gdyby nie drobny, a istotny, żeby nie powiedzieć kluczowy, szczegół. Ci, którzy tak mówią, mylą dwa wyrazy: oszczędzać i odkładać. Odkładając do OFE pieniądze nie oszczędzamy, bo zadłużamy się, żeby je odłożyć, tzn. odkładamy pieniądze, których nie mamy. Brzmi idiotycznie, bo zabieg rzeczywiście jest niemądry. Gdybyśmy oszczędzali z nadwyżki budżetowej (jak w budżecie domowym, gdy odkładają ci,którzy mają z czego!) to wszystko byłoby OK. Ale takiej nadwyżki nie mieliśmy w czasie wprowadzania reformy emerytalnej ponad 10 lat temu i nie mamy dzisiaj, co więcej, na konto tego niemądrego pomysłu nieźle się zadłużyliśmy. Oszczędzanie – tak! Odkładanie tego, czego nie mamy – nie! I rząd oszczędza: reguła wydatkowa, pomostówki, zamrożenie płac w budżetówce, zmniejszenie zasiłków pogrzebowych, prace nad emeryturami mundurowymi, itd.
Druga, równie fałszywa, część krytyki dotyczy inwestowania. To, że zmniejszamy składkę, nie znaczy, że będziemy mniej inwestować. Przeciwnie, zmiana zasad dywersyfikacji kapitału w OFE w określonej w ustawie perspektywie czasowej pozwoli inwestować w akcje więcej środków niż obecnie. To ma poprawić efektywność OFE, co z kolei stworzy szansę na wyższe emerytury.
Niestety, ponieważ ekonomia nie jest nauką ścisłą, łatwe (choć krótkotrwałe) sukcesy świętują czasem demagodzy i populiści.

iza leszczyna

Powrót