3 stycznia 2011

03 stycznia 2011 r. – Mity o OFE

Jak to jest naprawdę z OFE?

Pierwszy mit dotyczący Otwartych Funduszy Emerytalnych został zbudowany na błędnym założeniu, że da się z jednej składki płacić dwie emerytury. Reforma sprzed 10 lat zakładała właśnie, że z jednej składki sfinansujemy obecną emeryturę babci i przyszłą emeryturę wnuczki. Ale cudów nie ma i każdego roku powstaje dziura opiewająca na mniej więcej 36 mld zł. Gdybyśmy mieli nadwyżkę budżetową, to problem by nie istniał. Ale jej nie mamy, mamy za to deficyt wynoszący w tym roku, bagatela, 40 mld! Odprowadzając składkę do OFE w obecnej wysokości, biorąc pod uwagę dotychczasową stopę zwrotu (jest to pewne uproszczenie, bo fundusze mają zarządzać naszymi pieniędzmi dłużej niż 10 lat, ale dobrze obrazuje dzisiejszy system) zachowujemy się jak ktoś, kto zaciąga kredyt, żeby pieniądze umieścić na lokacie bankowej, tyle, że odsetki od długu przewyższają oprocentowanie naszej lokaty. Czy to jest mądre i czy państwo może tak lekkomyślnie zarządzać naszymi pieniędzmi?
Ci,  co mówią, że ZUS to jeden worek, zapominają o tym, że nasze nowe konto w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych to konto indywidualne, tzn. przypisane do nazwiska i tyle, ile Kowalski odprowadzi w postaci składek będzie na nim zapisane. I tu trzeba obalić kolejny mit! Wszyscy krzyczą: no właśnie, tylko zapisane, bo zamiast realnych pieniędzy są wirtualne w postaci noty księgowej, a w OFE są realne! Na pewno? Przecież 60% składki odprowadzanej do OFE, fundusze lokują w obligacjach Skarbu Państwa czy innych papierach dłużnych, a więc są to tak samo wirtualne pieniądze, jak te w ZUS.
Wreszcie trzy powody, dla których emerytura z nowego, a raczej zmodyfikowanego, sytemu powinna być wyższa niż z obecnego:

1. Z dotychczasowych 7,3 % składki odprowadzanej do OFE, w Funduszach pozostawimy 2,3%, a 5% przekażemy do ZUS na indywidualne konto. Część pozostała w ZUS nie będzie obciążona prowizją, która do 2009 roku w OFE wynosiła aż 7%!!! Tak więc koszty zarządzania naszymi pieniędzmi w ZUS bedą niższe.
2. 5% naszej składki w ZUS będzie waloryzowane każdego roku o nominalne PKB czyli realną wartość PKB + wartość inflacji. To wyższa stopa zwrotu niż uzyskują OFE!!!
3. Po raz pierwszy wprowadzamy też system motywacyjny. Od 2012 roku będzie obowiazywała ulga oszczędnościowa w wysokości 2% od podstawy opodatkowania. W roku 2015 będzie to 3%, a w 2017 4%. To znaczy, że świadomy i zapobiegliwy obywatel bedzie mógł przeznaczyć te pieniądze na przyszłą emeryturę. Rolą polityków i mediów jest taką świadomość budować. Ponadto w 2017 roku zmieni się relacja między częścią składki w OFE a tą odkładaną w ZUS. Do OFE będzie trafiało -3,5%, a do ZUS – 3,8%.
Jeśli dodamy do tego fakt, ze Otwartym Funduszom Emerytalnym zdejmiemy wędzidło w posatci obowiązku kupowania obligacji i będą mogły inwestować bardziej agresywnie (bo bezpieczna część będzie w ZUS), to OFE w dłuższej perspektywie także zyskują. A przede wszystkim zyskujemy my – przyszli emeryci.

Nawet bogaci Szwedzi do OFE odkładają tylko 2,3%, bo wiedzą, że odkładanie z długu jest zbyt kosztowne.

I na koniec jeszcze jeden mit. Mówienie, że wprowadzenie mundurowych do powszechnego systemu emerytalnego od zaraz poprawi nasze finanse publiczne jest właśnie takim mitem. Ta reforma jest konieczna i trzeba ją przeprowadzić, ale przecież prawo nie może działać wstecz i ten, kto ma odejść, zgodnie z obowiązującym prawem, w przyszłym roku na emeryturę, nie może nagle usłyszeć, że ma pracować jeszcze 15 lat! Więc oszczędności z tego tytułu to piosenka przyszłości. A KRUS? – pytają zgodnym chórem ekonomiści. Oczywiście, że bogaci rolnicy powinni być obciążeni składkami na ubezpieczenie społeczne, jak wszyscy obywatele. Z tym zgodzi się każdy, każdy oprócz PSL-u. Szkopuł w tym, że właśnie głosy PSL są potrzebne, by zasady ubezpieczeń rolniczych zmienić i nic tu nie pomoże święte oburzenie oświeconych obywateli.

To, co dla mnie jest największym i rzeczywistym problemem w “awanturze” wokół OFE, to poczucie obywateli, że państwo jednak zrywa pewną ważną umowę społeczną. To nigdy nie służy budowaniu zaufania do państwa, a z tym w Polsce mamy w ogóle problem. Trzeba jednak postawić pytanie: czy lepiej, utrzymując zaufanie obywateli, trwać w złym dla nich samych rozwiązaniu, czy je zmienić?

iza leszczyna

Powrót