3 marca 2011

03 marca 2011 r. – Im lepiej mają się finanse publiczne, tym gorzej ma się opozycja…

Nie jest łatwo być opozycją, gdy rząd poradził sobie (najlepiej w całej Europie) z kryzysem, Polska w tym roku będzie liderem wzrostu gospodarczego (najnowsza prognoza KE to 4,1% PKB w 2011 r., za nami są Niemcy ze wzrostem 2,4%), a w dodatku komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehn uzgodnił z ministrem finansów Jackiem Rostowskim ścieżkę dojścia do poziomu dopuszczalnego deficytu w 2012 roku (to znaczy, że w 2013 zdjęta zostanie z Polski procedura nałożona w związku z nadmiernym deficytem). Rozumiem zdenerwowanie PiSu, a nawet posła Martyniuka z SLD, który chwaląc wystąpienie Rostowskiego podczas dzisiejszej Komisji Finansów Publicznych, przywołał jednak “drugie dno” kryzysu, jakim straszą byli ministrowie finansów Gronicki i Hausner.
No ale dla dobrego samopoczucia opozycji rząd nie może ukrywać dobrych wiadomości, takich jak: prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego, relacja długu do PKB w 2011 roku na poziomie ok. 53% (a więc nie ma niebezpieczeństwa przekroczenia progu ostrożnościowego) i wreszcie mniejszy od zakładanego deficyt sektora finansów publicznych w 2010 roku o 7 mld. 600 mln. zł.
Dla wszystkich, którzy nie lubią ekonomii i liczb, te dane oznaczają jedno: nie grożą nam drastyczne cięcia socjalne, zamrożenie rent i emerytur, wzrost bezrobocia, wstrzymanie środków unijnych, ani żadne inne plagi egipskie.
Rozumiem, że to może denerwować opozycję, niektórzy jej przedstawiciele stracili nawet umiejętność logicznego myślenia, sugerując że Minister Finansów wysłał list do Olli Rehna tylko dlatego, że PiS zwołał w tej sprawie komisję(!), byli też tacy, co twierdzili, że GUS opóźnia (chyba pod wpływem rządu PO?) publikację danych za IV kwartał 2010 roku. Nie wiem tylko po co, u licha, mielibyśmy zamykać usta  GUSowi, skoro ma do przekazania świetne informacje, bo PKB w IV kwartale 2010 wzrósł o 4.4%.

Wiceprezes PiS Beata Szydło martwiła się o to, że prognoza przedstawiona przez Ministra na Komisji Finansów kończy się na 2012 roku i z troską pytała, a co dalej? Pani Poseł chyba nieuważnie słuchała wypowiedzi Jacka Rostowskiego, w przeciwnym razie wiedziałaby, że w 2013 będziemy mieli deficyt poniżej 3% PKB, a o to właśnie chodzi.

Życzę opozycji wszystkiego najlepszego, ale jeśli ma się mieć tym lepiej, im gorzej mają się finanse publiczne, to jednak trzymam kciuki za finanse.

iza leszczyna

Powrót