2 kwietnia 2011

02 kwietnia 2011 r. – Gdy jedynym dokonaniem jest bycie posłem….

Agresja, chamstwo, a czasem głupota niektórych posłów są tak duże, że wystarczają,  aby opinia publiczna, poprzez przekaz medialny, rozłożyła je na wszystkich 460 parlamentarzystów, choć stereotyp “głupiego, leniwego i kłótliwego sejmu” nie jest ani prawdziwy ani sprawiedliwy dla polskiego parlamentu.
Cóż, od lat wiadomo, że media żyją dzięki oglądalności. A ponieważ od czasów najdawniejszych żywym zainteresowaniem obywateli cieszyły się wydarzenia obfitujące w przemoc, jak walki gladiatorów w starożytnym Rzymie, trudno winić media, że chętnie ustawiają kamerę wszędzie tam, gdzie może “polać się krew”. Chociaż wydaje mi się, że w misję każdych mediów wpisane jest kształtowanie demokratycznego i odpowiedzialnego społeczeństwa, więc ostracyzm medialny wobec  osób publicznych, które dla błyskotliwej konstrukcji retorycznej (przy brakach w wykształceniu erystycznym) porównują ministra finansów państwa polskiego do księgowego firmy robiącej przekręty, byłby wskazany. Nie tylko jako poseł, ale jako obywatel mojego kraju, sprzeciwiam się wypowiedzi, w której Polska jawi się jak organizacja przestępcza, a taki obraz wyłonił się z wypowiedzi posła Hoffmana w TVN24. Tę opinię natychmiast przywłaszczyli sobie  inni posłowie PiS-u, bo uznany za jednego z najinteligentniejszych posłów tej formacji – pan Hoffman cieszy się wielkim autorytetem wśród koleżanek i kolegów, więc ci, których nie stać na własną metaforę sięgają do arsenału swojego kolegi i….hulaj dusza, piekła nie ma.
Nie ma też niestety wtedy szacunku dla państwa, demokracji, prawa, a odmieniany przez wszystkie przypadki “patriotyzm” staje się niczym “bęben pusto brzmiący”.
Smutne to tym bardziej, że w podobnym tonie utrzymany jest raport PiSu o stanie państwa (na szczęście skrytykowany i fatalnie przyjęty przez komentatorów życia politycznego). Więc jeśli na początku tygodnia mogłam mieć nadzieję, że Hoffman przesadził, ale PiS się zreflektuje i złagodzi wypowiedź swojego propagandzisty, to 1 kwietnia rozwiał moje wątpliwości.
I przyznaję rację Stefanowi Niesiołowskiemu, gdy mówi, że PiS pod rządami Jarosława Kaczyńskiego to polityczny szkodnik. A jeśli ktoś nie widzi różnicy między postacią Niesiołowskiego a panami Hoffmanem czy Kamińskim, to warto sobie uświadomić, że nie chodzi o to, aby polityk był nijaki i grzeczny jak pensjonarka, ale o to, by jego życie, dokonania i uczciwość dawały mu prawo do wypowiadania ostrych słów, ale nigdy nie mogą to być słowa przeciwko własnemu państwu, a jedynym dokonaniem nie może być przynależność partyjna, a w jej konsekwencji obecność w sejmie!

iza leszczyna

Powrót