|
29 listopada Już tydzień temu miałam napisać o dalszych zmianach w Karcie Nauczyciela, ale okazuje się, że, jak jestem w Częstochowie też nie mam czasu:) Zastanawiam się też, czy pisząc o godzinach pracy nauczyciela powinnam pisać do nauczycieli, czy do tych czytelników mojego bloga, którzy specyfiki pracy w szkole nie znają? No to spróbujmy. Obecnie w Karcie Nauczyciela w art. 42 ust. 2 jest zapisane, że czas pracy nauczyciela nie może przekroczyć 40 godzin i że w ramach tego czasu pracy nauczyciel obowiązany jest realizować: 1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w wymiarze określonym w ust. 3 lub ustalonym na podstawie ust. 4a albo ust. 7; (dla przedmiotowca to jest 18 godzin) 2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów; 3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.
Punkty 1 i 3 tego ustępu są jednoznaczne: trzeba odpracować pensum, oprócz tego przygotować lekcje, a żeby te wciąż były ciekawe i nadążały za zmieniającym się światem i naszymi uczniami, powinniśmy się doskonalić. Ale jak interpretować zapis z punktu 2.? Wyraźnie jest tam powiedziane, że oprócz pensum powinniśmy wykonywać inne zadania statutowe (i to robimy, przygotowując akademie, wywiadówki, konsultacje z rodzicami, prowadząc wycieczki szkolne i setki innych imprez okolicznościowych, wczoraj pewnie "Andrzejki":). I tu już zaczyna się "nierówna" praca nauczycieli, bo są wśród nas tacy, którzy zawsze pojadą na wycieczkę z klasą i zawsze zorganizują dyskotekę, ale znam też takich, co przez 5 lat nie pojechali na wycieczkę, a wymówką był brak odpowiedniego obuwia sportowego (serio!). Jeszcze gorzej w sensie równego traktowania wszystkich nauczycieli wygląda egzekwowanie zapisu, że dodatkowe zadania to w szczególności zajęcia opiekuńcze i wychowawcze, ale wynikające z zainteresowań i potrzeb uczniów. Zapis ten powoduje, że są szkoły, gdzie ścieżki międzyprzedmiotowe lub zajęcia z dyslektykami albo gimnastyka korekcyjna, czy dodatkowe zajęcia przygotowujące uczniów do konkursów i olimpiad prowadzone są przez nauczycieli w ramach tego zapisu bez dodatkowego wynagrodzenia za nadgodziny, ale są szkoły, w których nauczyciele odmawiają prowadzenia zajęć z uczniami ponad osiemnastogodzinne pensum. Czy to jest sprawiedliwe?
Ja nie znam w zasadzie nauczyciela, który powiedziałby, że nie prowadzi dodatkowo zajęć: dla słabszych uczniów, dla zdolnych albo kółka zainteresowań. Jeśli tak jest, to dlaczego opinia publiczna wciąż ma nam zarzucać, że pracujemy tylko 18 godzin? Zlikwidujmy ten zły i nieprawdziwy stereotyp. Sądzę, że niedźwiedzią przysługę robią posłowie PiS nauczycielom, obwieszczając, gdzie się da, że dodajemy nauczycielom dodatkowe godziny pracy. Nowy zapis precyzuje tylko, że jest to od 1.09.2009 r. jedna godzina w tygodniu dla nauczycieli wszystkich typów szkół. Godzinę tę rozlicza się w okresie półocznym, więc mogą to być np. dwie godziny co drugi tydzień albo cztery raz w miesiącu (np. w świetlicy z sześciolatkami, które po lekcjach muszą zostać, jak w przedszkolu, czekając na rodziców). Dodatkowa "biurokracja" polega na tym, że godzinę taką odnotowujemy w dzienniku zajęć pozalekcyjnych. Od zawsze w szkole jest tak, że zapisuje się temat lekcji i sprawdza obecność. To wszystko. Od 1. 09. 2010 r. dla nauczycieli szkół podstawowych i gimnazjów będą to dwie godziny tygodniowo, w szkołach ponadgimnazjalnych pozostanie jedna godzina.
Wiem, że gdy napiszę o pensum w innych krajach świata, że wszędzie jest wyższe, usłyszę, że tam zarabiają więcej. Owszem, ale więcej zarabiają tam także ekspedientki, lekarze, sprzątaczki, kierowcy i urzędnicy. Takie życie, są kraje biedne i są bogate, my mamy szanse wyjścia na prostą, szansę, jakiej Polska nie miała od 300 lat. Spróbujmy ją po prostu wykorzystać, ale wymaga to solidarności wszystkich ze wszystkimi, a nie związkowego dbania o interes jednych kosztem innych. Praca nauczyciela jest trudna, bardzo, ale czy kasjerka w markecie ma łatwiej? Ile razy musi wysłuchać naszych czasem niegrzecznych komentarzy, że długo czekamy, że coś jest nieświeże, że za drogie, a nawet, że na karcie nie mamy pieniędzy? Że kasjerka nie ma wykształcenia? To prawda, dlatego zarabia dwa razy mniej od nauczyciela, ma mniej urlopu i nigdy nie przeżyje wzruszenia, gdy odchodzący ze szkoły uczniowie dziękują i mówią, że nigdy o nas nie zapomną, gdy absolwenci po latach kłaniają się z drugiego końca ulicy albo, gdy widzimy, że są mądrzy, dobrzy, świetnie radzą sobie w życiu, a to wszystko w jakimś stopniu jest naszą zasługą... iza leszczyna p.s. 1. Dziękuję za komentarze:) odniosę się do nich za kilka dni w kolejnym blogu p.s. 2. Przepraszam Jacka i Rafała, że usunęłam ich komentarze:( ale miałam małe problemy techniczne związane z jakimś "atakiem" na stronę, teraz jest już OK i można komentować
Liczba komentarzy (2) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu... |